Jak zaczęliśmy współpracę z kawowym blogerem, czyli recenzja kawy Limu

A było to tak…

Jesteśmy jedynym dystrybutorem kawy Coffee Circle w Polsce. Przynajmniej na tę chwilę tak jest:) Ale pewnie już niebawem wszystkie sklepy z kawą będą chciały ją mieć! Pamiętajcie wtedy, gdzie po raz pierwszy spotkaliście się z tą palarnią!!:)

Palarnię Coffee Circle wybraliśmy ze względu na kawę – dziko rosnącą, zbieraną ręcznie, paloną w tradycyjny, mistrzowski sposób… ze względu na społeczne zaangażowanie zespołu Coffee Circle – w pomoc mieszkańcom Etiopii – z każdego sprzedanego kilograma kawy 1 € przekazywane jest na projekty, które mają na celu poprawę jakości życia w Etiopii.

Zamówiliśmy na próbę każdą z kaw Coffee Circle i długo je degustowaliśmy. Wypiliśmy wszystkie te kawy z ekspresu, chemexu, dripa i french pressa. Wyciskaliśmy je z aeropressu. Każdy znalazł swoją ulubioną i sposób parzenia, który mu najbardziej odpowiadał. Wiedzieliśmy już, że mamy do czynienia z naprawdę dobrą kawą. I szlachetną palarnią.

Chcieliśmy wiedzieć, co myślą o niej inni. Tak oto znaleźliśmy kilka blogów kawowych i ich twórców – oddanych bez reszty kawie. Podobno u niektórych z nich w żyłach zamiast krwi płynie kawa. Nie wiemy. Nie sprawdzaliśmy. Ale czytając ich artykuły jesteśmy w stanie w to uwierzyć!

I tak trafiliśmy na Michała i jego CoffeeTribune – blog o kawie i dla kawy. Michał, jak sam o sobie pisze, czas odmierza w filiżankach kawy i żyje od jednej do drugiej. Mierzy, waży, wącha, siorbie i w międzyczasie zastanawia się, co jeszcze może zrobić, aby jego kawa była jeszcze lepsza…

Już słyszymy te głosy oburzenia – jakie siorbanie!? Spokojnie, wierzcie nam. Siorbanie musi być. Siorbać wypada, a nawet trzeba. Bez siorbania degustacja kawy nie ma najmniejszego sensu. Tylko porządne siorbnięcie może wydobyć prawdziwy smak kawy!

Posłaliśmy więc Michałowi paczkę kawy Limu, o której Coffee Circle mówi, że jest to ich bestseller. Czyli nasi niemieccy sąsiedzi gustują w etiopskich ziarnach …. A co o Limu powie Michał?

Do zadania podszedł bardzo profesjonalnie i wyobraźcie sobie, że do swojej recenzji wykorzystał całą paczkę kawy! A jest to nie byle jaka paczka, bo ma w sobie aż 350 gramów ziaren! Było co mielić;) i co pić! Nie spytaliśmy, czy udało mu się zasnąć tamtej nocy;)

Michał zdradził nam, jak zwykle rozpoczyna proces oceny:

„Najpierw odbywa się standardowy cupping, w którym najłatwiej wyczuć wszelkie niuanse, a także defekty. Potem, bazując na swoim doświadczeniu, określam sposób i urządzenie, w którym dana kawa będzie miała największy potencjał. Najczęściej pierwsze parzenie i następne wymaga pewnych korekt, żeby wyciągnąć maksimum smaku i aromatu.”

I co udało się wyciągną z naszej Limu? Jesteście ciekawi? Nie trzymamy Was więcej w niepewności i zapraszamy na relację ze spotkania z Limu:

Limu prosto z młynka u Michała

A po kawę Limu zapraszamy oczywiście do nas! Kliknijcie tu po Limu! 🙂

Zapisz

Zapisz

Dodaj komentarz